Od Drawy:
Moon, moje szczenie zawsze miała coś z Droweralli, mej zaginionej siostry.Myślałam że memu szczeniakowi nic złego nie stanie się, w okresie dzieciństwa, ale historia lubi się powtarzać...
Była noc. Okrągła tarcza księżyca wisiała nad tysiącami gwiazd, jak oko które strzeże miliony świec, by nie zgasły, a gdy tylko nadchodzi dzień, otwiera się złota tarcza.
Ja i Storm już dawno spaliśmy, gdy mnie obudziło jaskrawe światło wydobywane zza gór disques arbres (Tarcza drzew z francuskiego). Na początku nie zwracałam na to uwagi. Lecz wreszcie nie wytrzymałam. Pomaszerowałam do źródła. Okazało się, że to światło było jak tornade de feu! Ogień płonął a ja byłam cała otoczona dymem. Zaczęłam kopać, gdyż pode mną było źródło wody. Mało to dało, ale mogłam uciec, przed ognistymi językami. Tylko tyle pamiętałam. Obudziłam się o 12. Wstałam. Po pożarze nie było śladu. "Może to był sen.." pomyślałam, ale w myśli przeszkodził mi Storm który wyglądał na zaniepokojonego.
-Moon!
-Co Moon?
-Ona!
-???
-Ona znikła!
Zapadła chwila ciszy.
-Jak to "znikła"?
-Po prostu jej nie ma.
-Pewnie poszła z Tobbym zbierać jagody w lesie.
(Było to bardzo możliwe, gdyż nieraz szła do lasu po jagody, a jej najlepszym przyjacielem był Tobby)
Rozbłysło jakby tysiąc gwiazd. Pobiegłam tam.
Chwile widziałam Moon, ale ona jakby w ducha się zamieniła. Znikła... "Więc...Może tak zniknęła moja siostra..." z załamaniem w głosie szeptałam pod nosem.
Następnego dnia, w jaskini znów rozbłysło światło. To była Moon! Nie wiedziałam skąd i jak, czy to sen, czy nie, ale byłam szczęśliwa że Moon znów jest!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz